Ja mam fajną historię z tym związaną. Kiedyś w gimnazjum wraz z dwoma kumplami zdecydowaliśmy, że idziemy na wagary mieliśmy 15 km do domu bo to wiejska szkoła i autobus nas dowozil. Więc poszliśmy, po drodze kupiliśmy sobie po dwa piwa. Idąc cały czas machaliśmy żeby ktoś nam się zatrzymał dopiero po jakichś 5km drogi zatrzymał nam się maluch z trzema ziomkami w środku. Byli pijani oprócz kierowcy. A więc siedzieliśmy z tyłu w czterech, myślałem, że flaki wypluje a muzyka wyła tak mocno, że się szyby trzęsły

Ach te czasy z gimnazjum...